piątek, 9 czerwca 2017

Szkolny Klub Filmowy przy bibliotece Zespołu Szkół nr 5

        W roku szkolnym 2016/2017 przy bibliotece Zespołu Szkół nr 5 rozpoczął swoją działalność Szkolny Klub Filmowy. Powstał on z inicjatywy uczennicy klasy IIB LO – Sary Pons, której zainteresowania są związane ze sztuką, głównie z malarstwem i filmem. Uczennica mobilizując grupkę znajomych z klas II naszego liceum przygotowała szereg spotkań na których młodzież miała okazję obejrzeć ciekawe filmy i podyskutować na temat wrażeń jakie w nich wywołały. Każda projekcja filmu poprzedzona była krótkim wprowadzeniem przygotowanym przez uczennicę. Młodzież miała okazję obejrzeć m.in. filmy: „Marzyciel” (reż. Marc Forster), „Mała miss” (reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris), „Kanał (reż. A. Wajda). Opiekunami Szkolnego Klubu Filmowe są p. Beata Michalak (biblioteka szkolna), p. D. Drężek (świetlica).



Konkurs na recenzenta książek w Zespole Szkół nr 5 w Ostrołęce

       30 maja 2017 r. zakończył się trwający 3 miesiące konkurs na recenzenta książek organizowany przez bibliotekę szkolną Zespołu Szkół nr 5 w Ostrołęce. Konkurs skierowany był do uczniów naszego gimnazjum i liceum . Otrzymaliśmy wiele ciekawych recenzji, głównie od gimnazjalistów. Uczniowie dzielili się swoimi wrażeniami z przeczytanych książek, głównie z gatunku fantastyki i literatury poruszającej problemy współczesnej młodzieży. Należy dodać, że recenzje były bardzo obiektywne, często zawierały konstruktywną krytykę. Zdecydowaną zwyciężczynią konkursu została Karolina Polak z klasy IIIb gimnazjum, która nadesłała recenzje aż 5 książek. Na wyróżnienie zasłużyła również Zuzia Rudzik z klasy IIIa za recenzję książki Kim Holden „Promyczek”. Nagrody zostaną wręczone na uroczystości zakończenia roku szkolnego.



John Green „Gwiazd naszych wina” 

Wydawnictwo Bukowy Las 

Ponad 9 milionów sprzedanych egzemplarzy. Powieść przetłumaczona na 47 języków. Najgorętszy tytuł 2012 roku wymieniany na ustach nastolatek po dzień dzisiejszy. Jednak zanim te osiągnięcia zachęcą Was do przeczytania "Gwiazd naszych wina" zalecam by nie nastawiać się na pozytywne odczucia, gdyż można się nieco rozczarować. 

Główną bohaterką powieści jest 16-letnia Hazel Grace Lancaster, która boryka się z bardzo poważną dolegliwością jaką jest rak trzustki. Ze względu na jego przerzuty do płuc dziewczyna musi mieć stały dostęp do swojego aparatu tlenowego o imieniu Philip, który w bardzo dużym stopniu ogranicza jej funkcjonowanie. Oprócz swoich rodziców oraz ukochanego pisarza, który nie wie o jej istnieniu dziewczyna nie ma żadnych przyjaciół. Odosobniona wiedzie życie spędzając czas na oglądaniu telewizyjnego show "America's Next Top Model" i czytając raz po raz "Cios udręki". Do czasu, gdy namówiona przez mamę idzie na spotkanie grupy wsparcia. Tam poznaje specyficznego, młodego chłopaka- Augustusa Watersa, który kompletnie odmieni jej świat. 

Sięgając po "Gwiazd naszych wina" moje oczekiwania wobec tej książki były bardzo wysokie. Zewsząd docierały do mnie pogłosy o jej świetności, które przekonywały mnie do przeczytania utworu. Gdy kuzynka powiedziała mi, że należy do grona jej fanów od bardzo dawna, postanowiłam jak najszybciej zapoznać się z historią Hazel. Jednak kończąc lekturę, poczułam się zawiedziona. Liczyłam na wiele więcej. Sądziłam, że po przeczytaniu będę siedziała zalana łzami i nie będę mogła pozbierać się po niej około tygodnia. Nic z takich rzeczy nie miało miejsca. Owszem, uroniłam parę łez, lecz to by było na tyle. Kolejnym argumentem dla którego "Gwiazd naszych wina" nie przypadła mi do gustu jest postać głównej bohaterki. Nastolatka jest moim zdaniem za bardzo elokwentna, z czego wydawać by się mogło, iż jest przemądrzała. Irytują mnie również jej ciągłe dopominania o tym, że umrze. Rozumiem, że bohaterka pogodziła się ze śmiercią, ale wygłaszając takie komentarze rani swoich najbliższych. Zachowaniem, które nie podobało mi się chyba najbardziej była sytuacja w samolocie, w której Hazel specjalnie by dostać szampana zwróciła uwagę stewardessy na swoją chorobę, wcześniej wygłaszając twierdzenie, że nie lubi litości. Jednakże w książce nie jest brak tych świetnych charakterów. Isaac i Augustus uratowali dzieło przed jeszcze większą krytyką. Szczególnie chciałabym zwrócić uwagę na Gusa, który był według mnie fenomenalny. Zabawny, inteligentny, wyjątkowy, a przede wszystkim bardzo pozytywny. To te cechy sprawiły, że chłopak znalazł sobie miejsce w moim sercu. Gus był typem osoby, która troszczyła się bardziej o innych niż o siebie. Udowodnił to, gdy pomimo bólu starał się robić dobrą minę do złej gry, nie martwiąc przy tym zbędnie Hazel. I oczywiście mimo wszystko, był on zaraźliwym optymistą. Mogłabym wymieniać jego zalety jeszcze przez pół strony, ale chciałabym teraz przejść do ogólnej fabuły książki. Green odbiegł od standardowych szablonów literatury młodzieżowej tworząc utwór łączący grozę śmierci oraz gorzkiego żartu z romansem w tle. Osobliwością tej książki jest bezsprzecznie czarny humor bohaterów. Uwielbiam to w jaki sposób nastolatkowie potrafią żartować z własnych schorzeń. Książka jest nasączona głębokimi cytatami i refleksjami na temat życia, z tego powodu polecam ją wszystkim młodym ludziom. 

Ogółem dla mnie książka "Gwiazd naszych wina" była czymś nowym. Traktowałam ją bardziej jako lekką podróż bez większych emocji, niż ciężki kawałek dający do przemyśleń. Pomimo to nie żałuję chwil spędzonych na poznawanie losów bohaterów i zachęcam Was do zrobienia tego samego. 

Karolina Polak kl. III „b” 






Becca Fitzpatrick „Black ice”

Wydawnictwo Otwarte

Dwie młode, zagubione dziewczyny. Dwóch nieznajomych, niewinnie wyglądających chłopaków. A do tego burza śnieżna, która sprowadza ich na siebie. Czy od dobrego kryminału można chcieć czegoś więcej?

Główną bohaterką powieści jest Britt Pheiffer, która aby się odstresować po ukończonej szkole wyrusza wraz ze swą najlepszą przyjaciółką Korbie na wyprawę w Góry Teton. Na nieszczęście Britt, do podróży zmuszony został także Calvin - brat Korbie, a jednocześnie znienawidzony były chłopak bohaterki. Pech ani na krok nie opuszcza dziewczyn, gdyż podczas jazdy do Ildewilde napotyka ich burza śnieżna, która zmusza je do poszukania schronienia. Wybawieniem jest jednak przytulny dom, w którym przebywa dwójka młodych mężczyzn. Gdy dziewczyny myślały już, że mogą odetchnąć z ulgą, ich piekło dopiero się rozpoczyna. Britt w jednej chwili staje się zakładniczką nieznajomych, która zgadza się na wyprowadzenie ich z gór, w zamian za wolność. Jednak na drodze nie będą na nią czekać tylko skutki zamieci śnieżnej, czy towarzysząca przez tułaczkę wymierzona w skroń lufa pistoletu. Bowiem w okolicy czai się większe zło niż para porywaczy...

Do przeczytania "Black Ice" w dużej mierze skłoniły mnie moje koleżanki, które odkrywszy kryminał szaleńczo się w nim zakochały. Dodatkowo sprawdzając opinie na temat książki w internecie obiecałam sobie, że w najbliższym czasie spocznie ona na mojej półce. Mój entuzjazm przed rozpoczęciem dzieła Beccy Fitzpatrick było na bardzo wysokim poziomie. Byłam przekonana, że po jej skończeniu ja również zakocham się w książce, a moja recenzja dla niej będzie niesamowicie pochlebna. Nic bardziej mylnego. Początkowo fabuła jak najbardziej była wciągająca, a ten mroźny klimat dodawał tylko osobliwego uroku. Jednak stopniowo Britt zaczęła mnie irytować, a historia iść w coraz bardziej dennym kierunku. Po wyeliminowaniu zbędnych charakterów, z thrillera zrobił się romans, gdzie wątkiem pierwszoplanowym były rozmyślania głównej bohaterki o mężczyznach. Autorka jakby zapomniała, że pisząc kryminał powinna bardziej skupić się na utrzymaniu klimatu grozy, a nie poświęcaniu stron na refleksje Britt odnośnie tego, do którego chłopaka powinna skierować swe uczucia. Również uważam, że osiemnastolatka była lekko rozpieszczona i naiwna. Ciągle czekała na pomoc od płci przeciwnej, jakby miała wpojone, że mężczyzna ma być uosobieniem baśniowego księcia na białym koniu. Dlatego tak bardzo się cieszyłam, gdy pisarka postanowiła dać wycisk jej za to, skazując na samodzielne działanie i popychając ją w stronę niezależności. Nie podobało mi się również to, że wystąpiła w tej książce szablonowość bohaterów. Ciemnowłosa Britt miała pełnić funkcję tej mądrej, silnej dziewczyny, a blondynka Korbie była pustą, rozkapryszoną paniusią. Dodatkowo chcę wspomnieć, że postać Korbie straszliwie została pominięta. Pojawiła się na początku, lecz później praktycznie wszyscy o niej zapomnieli. Nawet jej najlepsza przyjaciółka skupiała większą uwagę na chłopcach, niż na znalezieniu pomocy dla dziewczyny. Co do mordercy- mi osobiście udało się określić jego tożsamość gdzieś w połowie książki, więc nie było żadnego zaskoczenia z mojej strony po dowiedzeniu się kto nim jest. Ostatnią negatywną rzeczą, o której chcę wspomnieć jest epilog. Zupełnie różniący się od fabuły i niezachowany w jej jakże pięknym klimacie kompletnie nie przypadł mi do gustu. 

Pozytywami utworu są przede wszystkim jej nietypowy charakter oraz ciekawie zapowiadająca się fabuła, odbiegająca od powszechnych myśli przewodnich książek. Również moją uwagę przyciągnęła postać Jude'a, która utrzymywała mnie przez cały czas w napięciu. Jego osoba nie pozwalała mi żywić do niego ani pozytywnych, ani negatywnych emocji, co bardzo mnie zachwyciło. 

"Black Ice" było moim rozczarowaniem, lecz dla wielu ludzi jest ona arcydziełem, które skradło ich serca. Zachęcam Was zatem do zapoznania się z lekturą i przekonania się, do którego grona należycie. Tylko w swojej podróży przez Góry Teton pamiętajcie by nie dać się zwieść pozorom!

Karolina Polak kl. III „b” 



Lauren Oliver „Panika”

Wydawnictwo Otwarte


Czy lubisz podejmować ryzyko? Czy jesteś na tyle odważny by stawić czoła swoim rówieśnikom w bezlitosnej grze, w której możesz zapłacić nawet życiem? Czy zdołałbyś zmierzyć się ze swoim lękiem za cenę przepustki do lepszego świata? Czy dołączyłbyś do "Paniki"? 

Przez moje ręce ostatnio przewinęła się książka młodej, amerykańskiej autorki Lauren Oliver, której sławę przyniosły "Delirium", czy "7 razy dziś". Jednak przeczytana przeze mnie lektura nie była dość popularnym dziełem pisarki, a nosi ona tytuł: "Panika". Jest to książka z gatunku science fiction, zdecydowanie skierowana do młodego czytelnika.

Cała akcja rozgrywa się w niewielkim, sennym miasteczku Carp, a główną bohaterką jest siedemnastoletnia Heather Nill, która przeżywa rozterki miłosne. Po takim opisie jesteśmy przygotowani na kolejną, szablonową opowiastkę dla nastolatek. Nic bardziej mylnego. Bowiem motywem przewodnim nie jest żadna młodociana miłość, lecz śmiertelnie ryzykowana gra, którą jest Panika. Zasady jej są proste. Gra rozpoczyna się dzień po rozdaniu dyplomów ukończenia szkoły wykonaniem Skoku Otwarcia. Zgłosić się może dowolna liczba osób wyłącznie z ostatniej klasy. Uczestnicy muszą stoczyć rywalizację między sobą wykonując zlecone im zadania przez nieznanych Sędziów. Każde zadanie jest próbą dla niedoświadczonych, rozgarniętych nastolatków, w której muszą wykazać się sprytem i umiejętnością panowania nad własnym lękiem. Gra pomimo swej przerażającej formy jest dość popularna ze względu na nagrodę, jaką jest suma ponad pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Lecz nie to kieruje Heather, gdy skacze do niebezpiecznej, rwącej wody. Powodem uczestniczenia w Panice, jest natomiast jej były chłopak, który tego samego wieczoru całuje się na oczach dziewczyny z atrakcyjną Delaney. Rozgoryczona Heather od tego momentu będzie musiała zmierzyć się z problemami większymi niż zdrada ukochanego.

Po samym przeczytaniu opisu, wiedziałam, że jest to książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Ten cały tajemniczy klimat stworzony przez nieznanych sędziów Paniki oraz ryzyko jakie niesie uczestnictwo w tejże grze napędzały mnie do pochłaniania lektury. Elementem, dzięki któremu jeszcze bardziej zakochałam się w dziele Lauren Oliver jest nieszablonowość bohaterów. Mamy tutaj do czynienia z postaciami, których nie można wrzucić do worka tych złych, ani dobrych charakterów. Każdy z nastolatków popełnia wiele błędów i zmaga się z poważnymi problemami jakimi są bezdomność, niepełnosprawność, czy alkoholizm. Dzięki takiemu nacechowaniu uczestników wydarzeń, książka staje się dla nas bardziej realistyczna, a losy grupy przyjaciół niezwykle interesujące. Lauren w swym dziele pokazuje nam samotność nastolatków w ich walce z przeciwnościami oraz przekazuje mądre, inspirujące myśli, jak np. ta: „Odwaga polega na tym, by iść do przodu, choćby nie wiem co. Może pewnego dnia znów będzie musiała stanąć na krawędzi i skoczyć. I zrobi to. Wiedziała już teraz, że zawsze jest nadzieja, światełko w tunelu – nawet pośród ciemności, strachu, pośród największych głębin”. "Panika" do samego końca trzymała mnie w napięciu i dostarczała zaskakujących zwrotów akcji. Moim jedynym minusem dla tej książki jest jej mało dynamiczne zakończenie. Mimo wszystko ta dystopijna opowieść jest w pełni godna polecenia i wejścia w jej zatrważający świat. Lecz pamiętajcie! Nikomu nie można ufać. 

Karolina Polak kl. III „b” 





James Dashner „Więzień Labiryntu”

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Wyobraź sobie wszechogarniającą ciemność. Ze wszystkich stron jesteś otoczony zimnymi, metalowymi ścianami. Jedyną rzeczą, którą pamiętasz jest Twoje imię. Nie znasz powodów, dla których znajdujesz się w tym wstrętnym pomieszczeniu, skąd pochodzisz ani kim są Twoi rodzice.

Dokładnie taki scenariusz przytrafił się młodemu chłopakowi - Thomasowi. Gdy tylko zdołał wydostać się z windy po ciężkiej podróży, odpoczynek był ostatnią rzeczą na którą mógł liczyć. Na chłopaka czekać miało wiele prób i niebezpieczeństw w miejscu, w którym się znalazł, czyli w Strefie. Otoczona labiryntem przestrzeń była przez długi okres czasu siedliskiem młodych chłopców zesłanych do niej tak jak Thomas. Nastolatkowie wiedzą, iż nie znaleźli się w Strefie przypadkowo, dlatego wyznaczeni Zwiadowcy przemierzają codziennie labirynt w poszukiwaniu odpowiedzi. Wyjście z niego nie jest jednak takie proste ze względu na jego mroczną stronę objawiającą się w nocy. Następnego dnia, po przybyciu dziewczyny w pudle z tajemniczą wiadomością, która upiera się, że zna Thomasa, Streferzy zdają sobie sprawę z jednej rzeczy. Nic już nie będzie takie samo. 

"Wiezień Labiryntu" było to moje pierwsze zderzenie z twórczością Jamesa Dashnera. Po pełnym emocji seansie, wiedziałam, że następnym kierunkiem, który obiorę będzie księgarnia. Przygody nastolatka i jego przyjaciół tak bardzo mnie pochłonęły, że w kilka dni przeczytałam tę niesamowitą książkę. Inni porównują ją do "Igrzysk Śmierci", czy serii "Niezgodna", lecz ja uważam, iż Dashnerowska opowieść jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Przede wszystkim zachwycają mnie dobrze wykreowane postaci męskie. Thomas, Newt i Minho, to trójka fenomenalnych charakterów, pełnych odwagi, humoru i siły. Podobało mi się to, że każdy z nich był mieszanką odrębności z cechami typowego nastolatka. Genialnym pomysłem było również stworzenie języka Streferów. Czytając tę książkę, takie zwroty jak: "sztamak", "zawrzyj twarzostan", czy "klump" jeszcze bardziej przenoszą nas w świat Labiryntu. Uwielbiam to, że praktycznie zawsze na zakończenie rozdziału dowiadujemy się nowej, zatrważającej wiadomości. Niech kategoria książki science fiction wraz z fantastyką Was nie odstrasza. Odważcie się i poznajcie wszystkie tajemnice skrywane wewnątrz Strefy i poza nią oraz dowiedzcie się, czy rzeczywiście tak jak mówi Theresa "DRESZCZ jest dobry"... 

Karolina Polak kl. III „b”





Andrea Portes „Anatomia obcości”

Wydawnictwo YA

Każdy z nas miewa gorsze i lepsze dni oraz boryka się z różnymi problemami. Praktycznie każdemu z nas rodzice zwracają uwagę na to, że poświęcamy za dużo czasu na komputer, mamy za słabe stopnie w szkole, czy nie mamy wymarzonych cech dziecka. Młodzież musi zmierzać się z różnymi wyzwaniami dnia codziennego, włącznie z Aniką.

Anika Dragomir to dość przeciętna nastolatka, z wyjątkiem swego specyficznego nazwiska otrzymanego od "ojca-wampira" z Rumunii. Dziewczyna swój tytuł trzeciej najpopularniejszej dziewczyny w szkole uzyskała poprzez przyjaźń z Becky, której ego jest większe niż sam wzrost Aniki. Na nieszczęście dziewczyny, Logan McDonough wpada jej w oko, lecz mimo uczucia, które do niego darzy, nie może się z nim związać. A wszystko ze względu na pozycję szkolną Logana. Chłopak stoi na ostatnim szczeblu hierarchii w szkole przez swoją duszę romantyka i status nieudacznika. Jednocześnie do Aniki zaczyna swe zaloty kierować obiekt westchnień każdej nastolatki- Jared Kline. Czy dziewczyna w swoim wyborze pokieruje się sercem? A może przynależność do elity będzie dla niej ważniejsza niż dobro innych? 

"Anatomia Obcości" przyciągnęła moją uwagę z pewnością niezwykłym wydaniem wizualnym. Sama okładka książki jest niezmiernie urocza. Gama kolorów aż prosi się o zerknięcie na nią okiem, a środek wygląda jakby białe kartki zostały wklejone do zeszytu. Lecz nie o samym wyglądzie książki będę rozprawiała. Przede wszystkim "Anatomia Obcości" zachwyciła mnie zasadniczym problemem poruszanym w niej, jakim jest przynależność do określonej grupy i hierarchia ważności w szkole. Z jednej strony świat popularnej Aniki zderza się ze światem mało znaczącego Logana. Ponadto ten problem nie jest jedynym, który pojawia się w utworze. Każdy z bohaterów musi borykać z różnymi przeciwnościami losu i jest to bardzo naturalne zjawisko, które pomaga nam poczuć autentyczność książki. Podobało mi się to, że Andrea Portes zastosowała tutaj bardzo młodzieżowy styl pisania, przez co jej dzieło cieszy się bardzo dużą aprobatą u nastolatków, w tym także u mnie. 

Dzięki tej książce nauczyłam się bardzo wiele o życiu, jak i o tym by doceniać czas jaki nam dano, gdyż nigdy nie jest wiadomo jak potoczy się nasza historia. Po jej przeczytaniu nie mogłam w ogóle dojść do siebie i całe godziny poświęciłam na głęboką refleksję o moich bliskich, jak i o samej sobie. Mimo, iż jest to literatura młodzieżowa, nie brakuje tutaj inteligentnych i pięknych cytatów, jak ten: "Dostajemy tylko jedną szansę. 
Dostajemy tylko jedno życie i nie wiemy nawet, kiedy przejdzie ono od kolistego biegu w przód do zimnego kresu, po którym nie ma już nic. Potraficie w to uwierzyć? Cały ten czas spędziłam na rozważaniu tego i owego, martwieniu się tym i tamtym, wspominaniu i przewidywaniu, przejmowaniu się takimi i innymi rzeczami, ale nigdy nie żyłam tutaj, tutaj, w tej chwili. Nigdy nawet nie uświadomiłam sobie, że ta chwila w ogóle istnieje. I ta myśl uderza mnie, przeszywa żywym prądem. 
Ta chwila tutaj.
Mamy tylko to.
Zanim staniemy się częścią nieba."

"Anatomię Obcości" szczególnie polecam wszystkim nastolatkom, gdyż jest to mądra, zabawna i intrygująca opowieść, która z pewnością wciągnie Was bez reszty i nie pozwoli Wam o sobie zapomnieć.

Karolina Polak kl. III „b”







„Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach.”

– Kim Holden „Promyczek”

Istnieją książki, które wszystkimi swoimi elementami potrafią wyróżnić się na tle innych przeczytanych pozycji, tym samym zagnieżdżając się w pamięci czytelnika. Dla mnie jest to „Promyczek” autorstwa Kim Holden. Klasyfikuje się jako literatura obyczajowa, romans. Opowiada historię Kate Sedgwick – pełnej życia, bystrej, zabawnej, utalentowanej muzycznie studentki, która opuszcza rodzinne San Diego na rzecz rozpoczęcia nauki w koledżu. Pomimo wielu przeciwności losu, dziewczyna zawsze zachowuje pogodę ducha. Stąd też wywodzi się jej przezwisko, a zarazem tytuł książki. „Jest niespotykanym promykiem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron... ale nimi żyje.” Na swojej drodze spotyka Kellera Banksa, który pomaga Kate na nowo uwierzyć w piękno miłości.

Powieść, z pozoru prosta, zaskakuje swoją niezwykłością i zachwyca przesłaniem, które ze sobą niesie. Bawi, wzrusza do łez, zmusza do refleksji i wzbudza chęć lepszego życia, celebrowania każdej danej nam chwili. Większość fabuły przedstawiona jest oczami głównej bohaterki, co ułatwia utożsamienie się z nią i jeszcze lepsze zrozumienie zarysu wydarzeń 
i postaci. „Promyczek” to intensywna, dynamiczna opowieść o pierwszej miłości, prawdziwej przyjaźni, nieudanych relacjach rodzinnych, życiu pełną parą i śmierci. I choć pełna jest rozterek typowych dla nastolatków, zawiera nauki, z których czerpać można niezależnie od wieku. Tym, co najbardziej przyciągnęło moją uwagę i sprawiło, że książkę przeżywałam bardzo głęboko jest właśnie Kate. Spośród dotychczas znanych mi postaci literackich wyróżnia się swoją niezwykłą osobowością. Emanuje życzliwością, ciepłem i miłością. Jest typem osoby, która przywraca wiarę w ludzkie dobro, nawet jeśli istnieje tylko na papierze. Pełna empatii i odwagi, zawsze niesie pomoc innym. Swoim nastawieniem wpływa na życie wszystkich wokół. Jej niezłomna postawa i wieczny optymizm czynią ją, a tym samym książkę, niezapomnianą. 

„Promyczek” chwycił mnie za serce swoją prawdziwością, barwnością postaci. Słodko-gorzkie połączenie zadało mi wiele bólu, wzbudziło uczucie niesprawiedliwości, tym samym zarażając mnie niekwestionowanym optymizmem i napawając nadzieją. Pozytywne, pełne ciepła przesłanie wywołało u mnie chęć czerpania z życia garściami i przezwyciężania codziennych problemów z uśmiechem na ustach. Książka pokazała mi, że „Trzeba być wdzięcznym za to co się ma.” Polecam ją każdemu, kto szuka inspirującej historii młodej, silnej osoby o sposobach na radzenie sobie z przeciwnościami losu. „Stwórz legendę”- jak powtarzają bohaterowie, to właśnie esencja „Promyczka” – zachęca do życia w taki sposób, byśmy sami tworzyli własną legendę.

Zuzanna Rudzik klasa IIIa

Książki dla najmłodszych - seria "Przygody wilka".

       Przygody Wilka to kolekcja wzruszających i zabawnych historyjek, doskonałych do wspólnego spędzania czasu. W towarzystwie sympatycznego Wilka można słuchać i opowiadać, dzielić się emocjami oraz rozwijać wyobraźnię.
Seria ukazała się w Wydawnictwie Adamada.





piątek, 2 czerwca 2017

Kolejny rekord!

           1 czerwca 2017 r. biliśmy rekord czytania w jednym momencie. Tego dnia, o godzinie 10.00 na boisku Szkoły Podstawowej nr 2 w Ostrołęce spotkali się uczniowie, którzy lubią czytać. Akcja ta została zainicjowana przez redakcję czasopisma "Biblioteka w Szkole". Jej celem było pokazanie, że dzieci i młodzież chętnie czytają książki oraz zamanifestowanie, że czytać można wszędzie, również w plenerze. Uczniowie przygotowali transparenty z hasłami popularyzującymi czytelnictwo. Następnie impreza przeniosła się na salę gimnastyczną. Tu gry i zabawy literackie oraz ruchowe prowadzili uczniowie z ZSZ nr 4.

           Organizatorami i realizatorami przedsięwzięcia byli nauczyciele-bibliotekarze ze Szkoły Podstawowej nr 2, z ZSZ nr 4 oraz z Biblioteki Pedagogicznej w Ostrołęce.

























środa, 19 kwietnia 2017

Dzień Książki dla Dzieci w bibliotece Szkoły Podstawowej nr 2 w Ostrołęce

             Biblioteka Szkoły Podstawowej nr 2 w Ostrołęce co roku, w kwietniu organizuje DZIEŃ KSIĄŻKI DLA DZIECI. Jest to święto międzynarodowe organizowane w rocznicę urodzin największego baśniopisarza świata – Hansa Christiana Andersena (2 kwietnia). Po raz pierwszy święto obchodzone było w 1967 r., a zatem w tym roku przypada 50 rocznica jego ustanowienia. Co roku gospodarzem święta jest inny kraj, w r. 2017 gospodarzem jest Rosja, a hasło brzmi "ROŚNIJMY Z KSIĄŻKĄ".

           W czasie święta książki czytamy w bibliotece baśnie Andersena, Grimmów, Perraulta, organizujemy konkursy z treści baśni, rozwiązujemy zagadki, quizy, wystawiamy krótkie scenki. W uroczystościach związanych ze świętem książki biorą udział młodsi uczniowie naszej szkoły i to właśnie spośród nich wybieramy najlepszych znawców baśni. W tym roku swoją obecnością na obchodach Dnia książki dla Dzieci w dniu 11 kwietnia zaszczycili nas uczniowie ZSZ nr 4 , którzy zaprezentowali naszym uczniom paradę baśniowych postaci. Należy przyznać, że dzieci były tym pokazem zachwycone. Obchodom święta książki towarzyszy gazetka i wystawa książek z różnymi baśniami. Uroczystości będą trwały do końca kwietnia.

Nauczyciele bibliotekarze SP nr 2.